Fot. Arkadiusz Kucharski
Więcej informacji na temat Skody Scala 1.5 TSI Edition 130:
Fot. Arkadiusz Kucharski
Więcej informacji na temat Skody Scala 1.5 TSI Edition 130:
Fakt, było co świętować. 130-lecie istnienia Skoda obchodziła w zeszłym roku może niezbyt hucznie, bo nie pokazała żadnego całkowicie nowego modelu, ale i tak przyjęcie urodzinowe można uznać za udane.

Tak się na odwrót złożyło, że w tym przypadku to solenizant chciał obdarować zaproszonych gości, czyli klientów. No dobrze, obdarować to może zbyt dużo powiedziane, bo przecież nikt w salonach nie rozdawał samochodów za darmo, ale przyjmijmy na wiarę dobre intencje producenta. Skoda przygotowała na 2025 rok wersje specjalne swoich aut, noszące nazwę Edition 130, oparte oczywiście na odmianach wyposażeniowych już wcześniej oferowanych, ale nieco lepiej wycenionych i z bogatszym wyposażeniem standardowym. Przykład pierwszy z brzegu, czyli testowana Skoda Scala, przystrojona w jubileuszowe piórka, pokazała, że warto było – a właściwie wciąż warto jest, bo nadal można kupić takie auto jako nowe z salonu – się nią zainteresować.

Lifting sprzedawanej od 2019 roku Scali przypadł na rok 2023 i nie zmienił wiele w wyglądzie samochodu. Nieco inne reflektory, światła tylne i zderzaki, zmiany w wyposażeniu, wykończeniu wnętrza i… bez głębszej analizy nic więcej drogi Czytelniku nie dostrzeżesz. Teoretycznie mamy tu następcę Skody Rapid, praktycznie Scala w zasadzie niczym do niej nie nawiązuje. Rapid wymyślony i stworzony jako auto bardziej niż mniej budżetowe miał swoje przywary i ograniczenia, których Scala po prostu nie ma. Począwszy od poczucia jakości wykonania, przez układ jezdny, aż wreszcie po ogólnie pojętą przyjemność z jazdy, Scala jest w moim odczuciu daleko przed Rapidem. Mimo konstrukcji opartej o platformę wspólną z modelami takimi jak Volkswagen Polo czy Seat Ibiza, Scala po zmianach i dopieszczeniach z nimi związanych, może zagrozić nawet… Octavii.

Powyższą myśl muszę rozwinąć, aby ktoś nie poczuł w tym miejscu nieuzasadnionego oburzenia. Z racji stałego zawodowego kontaktu, zarówno z modelem Scala, jak i Octavia, w wersjach naprawdę przeróżnych, mam możliwość zestawienia ze sobą cech tych dwóch aut i wyciągnięcia odpowiednich z tego wniosków. Prezentowany tu egzemplarz Skody Scala był dla mnie mimo to pewnym zaskoczeniem, jak dojrzałe i dopracowane jest obecnie to auto. Nie chodzi tu w ogóle o wyposażenie samochodu testowego, bardzo bogate, o czym dalej, ale o pewną refleksję nad wadami, które Skody generalnie mają, a które gdzieś ulotniły się z testowanego egzemplarza. Przede wszystkim praca skrzyni dwusprzęgłowej, regularnie szarpiącej i dosyć głośnej przy reakcjach na pewne zachowania kierowcy, tutaj była dużo spokojniejsza, płynna i cicha, jak gdyby wygładzona i przede wszystkim zupełnie się nienarzucająca. Układ kierowniczy dawał więcej sygnałów zwrotnych niż spodziewałem się otrzymywać, a na dodatek resorowanie było jakieś takie… z górnej półki.
DSG zapewnia nie tylko szybkie reakcje na wciśnięcie pedału gazu, co nie było wcześniej normą, ale również prawidłowy dobór przełożeń do warunków jazdy i prędkości, wciąż dając kierowcy możliwość ręcznej zmiany biegów.
Wiem, że przebieg wynoszący tylko 5000 kilometrów nie zdążył zwyczajnie zmęczyć tego samochodu, ale naprawdę nie chodzi o to, że auto było „świeże”. Inne egzemplarze tego modelu, użytkowane dłużej lub krócej, nie dały mi wcześniej takich odczuć. Tu niejako broni się stwierdzenie, że czasem warto poczekać z nabyciem nowego modelu, aż producent wyeliminuje problemy zauważone już po rozpoczęciu jego sprzedaży, auto zostanie maksymalnie dopracowane i finalne stadium jego rozwoju pojawi się na rynku. Wiem jednak, że czasem trudno o taką postawę, bo przecież nowości kuszą. Tak czy inaczej, Skoda Scala w obecnym wydaniu, taka, jaka powstaje teraz w fabryce w Mladej Boleslav w Czechach, jest jedną z najlepszych propozycji wśród popularnych aut kompaktowych, do tego dostępną za rozsądne pieniądze. Na nowiutką Scalę z napędem 1.5 TSI DSG można wydać relatywnie niedużo, bo około 100 000 złotych brutto. Są takie egzemplarze u dealerów, nie trzeba ich szczególnie szukać. Oczywiście, nie mówimy tu o samochodzie ze zdjęć, kosztującym według zeszłorocznego konfiguratora 151 950 złotych, ale jeżeli tylko nie jesteś drogi Czytelniku łasy na bajery i wodotryski, auto mające wszystko, co rzeczywiście do życia potrzebne, możesz nabyć za cenę dużo niższą. Jeśli Cię jednak stać, nie musisz się ograniczać i możesz wybrać coś w stylu auta testowego, z tym że do produkcji nie zamówisz już takiej wersji. To nic, Skoda ma w cenniku coś, co z powodzeniem ją zastąpi.

Ogólnie rzecz biorąc, odmian napędowych i wyposażeniowych Scali jest odpowiednio pięć i cztery. Skoda nie oferuje już w tym modelu silników Diesla, w zamian preferując oszczędne i żwawe jednostki benzynowe 1.0 i 1.5 TSI, łączone z manualną lub dwusprzęgłową przekładnią. W obecnej gamie najbardziej zbliżoną odmianą do testowanej Edition 130 jest wersja Selection, na której zresztą jubileuszowa edycja bazuje, czyli druga od góry. Skoda mocno ogranicza już ofertę swoich modeli z manualną 6-biegową skrzynią, koncentrując się na sprzedaży aut albo pozbawionych tradycyjnych skrzyń biegów, czyli elektryków, albo takich z dwusprzęgłówką na pokładzie. Efektem tego nie kupimy już Superba ani Kodiaqa z manualem. Moim zdaniem nie jest to dobry ruch, ale po pierwsze, popularność tej skrzyni systematycznie spada, a po drugie taniej jest tak ustawiać produkcję auta, aby składać się ono mogło z jak najmniejszej ilości różnorodnych komponentów. Z pomocą testowanej Scali 1.5 TSI z DSG da się jednak tę decyzję zrozumieć, czego wcześniej nigdy bym nie powiedział.

Wszystko to za sprawą bardzo udanej współpracy silnika i skrzyni biegów. DSG zapewnia nie tylko szybkie reakcje na wciśnięcie pedału gazu, co nie było wcześniej normą, ale również prawidłowy dobór przełożeń do warunków jazdy i prędkości, wciąż dając kierowcy możliwość ręcznej zmiany biegów. Można to robić albo bardzo wygodną w użyciu, dużą dźwignią na konsoli środkowej, albo niewielkimi przełącznikami przy kierownicy. Sportowy tryb skrzyni przeciąga zmiany biegów i utrzymuje nieco podwyższone obroty silnika, nie jest więc idealny na co dzień, ale przydaje się nie tylko w trakcie dynamicznej jazdy – może sprawdzić się także na przykład w jeździe po górach, gdzie wskazane jest utrzymywanie jednostki napędowej na wyższych obrotach. Auto zapewnia solidny ciąg już od niskich prędkości obrotowych, motor chętnie wchodzi na wyższe partie obrotomierza, nie ma irytującej turbodziury i potrafi żywiołowo napędzać Skodę. 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego, dostępnego już od 1500 obr/min, zapewnia naprawdę dobrą elastyczność. Zmierzony sprint od 0 do 100 km/h wyniósł 8,21 s i pokrywa się praktycznie idealnie z danymi podawanymi przez producenta, ale próby przeprowadzałem w kiepskich warunkach pomiarowych. W bardziej sprzyjających okolicznościach Skodę stać na lepsze osiągi, auto jest przy tym oszczędne. Fatalne warunki pogodowe w postaci temperatury w okolicach -10 stopni Celsjusza i obfitych opadów śniegu nie pozwoliły na w pełni sprawiedliwy pomiar zużycia paliwa, ale osiągnięte w trakcie tej próby 6,0 l/100 km to i tak dobry wynik. Testowana wcześniej Scala z silnikiem 1.0 TSI o mocy 115 KM osiągnęła podczas takich pomiarów 5,7 l/100 km, ale przy „normalnej” pogodzie.


Co mnie osobiście bardzo ucieszyło, to fakt, że Scala 1.5 TSI DSG nie została wciągnięta do grona miękkich hybryd Grupy Volkswagena, oznaczanych jako e-TSI, których zachowanie irytowało mnie w testowanych wcześniej Volkswagenie Golfie, Cuprze Leonie czy Skodzie Octavii. Tutaj nie miało miejsca wyłączanie silnika przy każdej nadarzającej się okazji, dzięki czemu jazda była po prostu płynna i przyjemna. Przechodzenie w tak zwany stan żeglowania odbywało się w trakcie jazdy w trybie ekonomicznym, ale tu kierowca może albo chcieć jeździć w ten sposób, albo nie i na szczęście ma wpływ na to, jak zachowuje się samochód.
Z przodu i z tyłu miejsca jest naprawdę dużo, a mieszczący minimum 467 litrów kufer dopełnia obrazu bardzo funkcjonalnego auta.
Nowa Skoda Scala to auto przyjemne w prowadzeniu. Polecenia kierowcy wykonuje sprawnie i lekko, bez ociągania się podążając za ruchami kierownicy. Układ kierowniczy jest przyjemny w obyciu, bez niepotrzebnej w takim aucie, sztucznie wymuszonej twardości pracy, mającej dać wrażenie sportowości jego zestrojenia. Co prawda potrafi się on nieco usztywnić w trybie jazdy Sport – jednym z trzech do wyboru – ale i w takim ustawieniu spokojnie można jeździć na co dzień. Auto jest skutecznie wygłuszone, co pokazały pomiary. Przy 140 km/h zmierzony poziom hałasu wyniósł bardzo przyzwoite 75,5 dB. Podczas normalnej jazdy prawie że nie słychać silnika, dobrze wytłumione są dźwięki toczących się po asfalcie opon, a szumy powietrza opływającego nadwozie, nawet przy prędkościach autostradowych, nie są natarczywe.

Teraz o wspomnianym bogactwie wyposażenia. Zupełnie nie wiedziałem przed odbiorem auta testowego, jaka będzie jego specyfikacja, dlatego zdziwienie moje było tym większe. Duży dach panoramiczny z elektrycznie sterowaną roletą, elektrycznie sterowana klapa bagażnika, skutecznie działające reflektory matrycowe, elektrycznie zwalniany hak holowniczy, alcantara łączona ze sztuczną skórą we wnętrzu, podgrzewane fotele, kierownica i szyba czołowa, elektrycznie sterowany fotel kierowcy, ładne 17-calowe felgi, nie wspominając już nawet o wielu systemach wsparcia kierowcy, wygodnie i szybko wyłączalnych z poziomu kierownicy lub ekranu centralnego. Jak już wcześniej sobie powiedzieliśmy, to wszystko kosztowało dużo, ale jazda takim samochodem to rekompensuje.


Mierząca niecałe 4,4 m długości, Scala 1.5 TSI Edition 130 oferuje bardzo przestronne jak na swoją wielkość wnętrze, a także naprawdę duży bagażnik. Można by rzec – jak to Skoda. Z przodu i z tyłu miejsca jest naprawdę dużo, a mieszczący minimum 467 litrów kufer dopełnia obrazu bardzo funkcjonalnego auta. Położenie oparć kanapy sprawia, że na podłodze bagażnika pojawia się niewielki uskok i jest to chyba jedyny, mały minus, jaki mogę tu wskazać. Gdyby ktoś na etapie konfiguracji samochodu dołożył podwójną podłogę bagażnika za 800 złotych, ten problem by nie istniał. Standardowo znajduje się pod nią pełnowymiarowe koło zapasowe, które nie wiadomo czemu Skoda nazywa dojazdowym, i jest to rzadkość we współczesnych autach. Kabina obfituje w schowki i skrytki, są spore kieszenie w drzwiach i parasolka, skrobaczka czy uchwyt na bilet parkingowy – to wszystko znaliśmy w Skodach już dużo wcześniej, ale są to elementy, których nie kopiują masowo w swoich samochodach inni producenci i… tylko na tym tracą. Praktyczność i funkcjonalność w wydaniu Skody może być wzorem dla innych.



Wnętrze przy tym wszystkim naprawdę dobrze zmontowano. Plastiki, z którymi kierowca ma częsty kontakt, są przeważnie miękkie, ale nie wszystkie. Znalazło się kilka miejsc w okolicach konsoli środkowej czy boczków drzwi, gdzie tworzywa są po prostu twarde, ale nie zabrakło precyzji i solidności montażu całej kabiny. Dzięki temu nic tu nie trzeszczy, a test odbywał się w prawdziwie zimowych warunkach i chwilami mocno minusowych temperaturach otoczenia, co sprzyja różnym niechcianym dźwiękom kabinowym. Nawiązując do prawdziwych zim i warunków drogowych związanych z tą porą roku, dobrze jest, gdy auto solidnie zabezpieczono przed korozją. Z powodów technicznych niestety nie udało mi się zweryfikować podwozia pod kątem jakości zabezpieczenia antykorozyjnego, ale biorąc jako punkt odniesienia testowaną długodystansowo Octavię, można w sposób bezpieczny założyć, że nie powinno być pod tym względem rozczarowania. Grubość powłoki lakierowej testowanego egzemplarza, pomalowanego w opcjonalne metalizowane barwy Szary Graphite, wynosiła od 80 do 160 mikrometrów i jest to dobry wynik. Nadwozie jest ocynkowane.



Skoda gwarantuje jakość podzespołów Scali przez okres 3 lat, limitowany przebiegiem 60 000 kilometrów, lub też 2 lat bez limitu kilometrów. Jest to dosyć ciekawe podejście, dające pewną dodatkową korzyść mało jeżdżącym właścicielom swoich aut. Z punktu widzenia trwałości niekorzystne jest natomiast ustawienie interwałów serwisowych co 30 000 kilometrów. Można na szczęście wybrać wariant przewidujący wymianę oleju silnikowego co maksymalnie 1 rok lub 15 000 kilometrów i zachęcam do takiej decyzji. Co prawda jednostka 1.5 TSI nie jest ogólnie rzecz biorąc awaryjna, ale warto o nią dbać. Silnik o kodzie DXDB, zamontowany w testowanym egzemplarzu, to motor z ulepszonym systemem odłączania dwóch cylindrów przy małym obciążeniu jednostki napędowej, zapewniającym płynniejszą i cichszą pracę tego systemu, wyposażony w turbosprężarkę o zmiennej geometrii łopatek i filtr cząstek stałych GPF. Scala jest autem o niewielkiej utracie wartości. Dzięki firmie INFO-EKSPERT możemy dowiedzieć się, że testowany egzemplarz po 3 latach/90 000 kilometrów przebiegu będzie wart stosunkowo dużo, bo ponad 89 000 złotych. Straci więc w tym czasie tylko 41% wyjściowej ceny. Skoda jest jednym z liderów pod tym względem, auta tej marki są cenione na rynku wtórnym i łatwo znajdują nabywców, co ma swoje odzwierciedlenie w statystykach dotyczących wartości rezydualnej.

Przed dosyć ciekawą sytuacją postawił mnie testowany egzemplarz, któremu nie jestem w stanie zarzucić niczego poważnego. Jest to auto dynamiczne, oszczędne, dobrze się prowadzi, mało traci na wartości, może być – jak widać na tym przykładzie – świetnie wyposażone, zapewnia dużą dozę przestronności i praktyczności. Wysoka cena tego egzemplarza to rzecz oczywiście nie do przeoczenia, kilka może zbyt twardych tworzyw we wnętrzu w okolicach kierowcy też da się dostrzec, ale dawno już nie spotkałem się z autem testowanym, które tak mocno zmusiłoby mnie do poszukania jego prawdziwie słabych stron. Takowych w mojej ocenie testowana Scala po prostu nie ma. Kiedyś bez zająknięcia wskazałbym na pracę skrzyni DSG, teraz uczciwie nie mogę tego zrobić. Nowa Scala ma sprawnie działające multimedia, automatyczna dwustrefowa klimatyzacja pozwala się obsługiwać oddzielnym panelem z wygodnymi fizycznymi przyciskami i pokrętłami, a jeśli już naprawdę mam się czepiać szczegółów, to może przy tej okazji wskażę coś, co rozwiązałbym inaczej. Do ustawienia kierunku nawiewu powietrza trzeba wywołać menu klimatyzacji na ekranie centralnym, ponieważ nie da się tego zrobić z poziomu wspomnianego panelu. No dobrze, udało się znaleźć jakiś kolejny minusik…

Nie ostanie się on jednak w mojej głowie na długo, bo już przegania go kolejny wielki plus. Zostawiłem to na koniec, ale dla mnie osobiście, czysto subiektywnie, są to dwie świetne rzeczy, jakie znajdziemy w tym aucie – możliwość wyłączenia czujnika zmierzchu i mechaniczny, a nie elektryczny hamulec postojowy. Może i jestem kierowcą „starej daty”, który nie lubi, gdy samochód robi coś za niego, ale nowe auto z takimi rozwiązaniami po prostu zyskuje w moich oczach ogromnie. Scala ogólnie wciąż jest, już jednym z ostatnich, poza Fabią, Kamiqiem i Karoqiem, „analogowych” samochodów Skody. Przy czym nie można powiedzieć, że nie jest autem nowoczesnym. Jeśli nie masz drogi Czytelniku wygórowanych potrzeb transportowych, Octavia nie będzie Ci potrzebna. Wystarczy Ci Scala. Zaoszczędzisz trochę pieniędzy, a jeśli zechcesz, nabędziesz sobie wystrzałową wersję. Już nie Edition 130, ale choćby taką Monte Carlo… Bo w zasadzie, czemu nie?

*Cena z roku 2025, obecnie ta wersja wyposażenia nie jest już oferowana.
Tekst i zdjęcia: Arkadiusz Kucharski

| Kod silnika testowanego egzemplarza | DXDB. |
| Rodzaj | benzynowy, turbodoładowany, rzędowy, 4 cylindry, 16 zaworów. |
| Umieszczenie | poprzecznie z przodu. |
| Rozrząd | napędzany paskiem zębatym, DOHC, 4 zawory na cylinder, system odłączania dwóch cylindrów. |
| Zasilanie | bezpośredni wtrysk paliwa. |
| Pojemność skokowa | 1498 cm3. |
| Średnica cylindra x skok tłoka | 74,0 x 86,0 mm. |
| Stopień sprężania | 12,0 : 1. |
| Moc maksymalna | 110 kW (150 KM) przy 5000 obr/min. |
| Maksymalny moment obrotowy | 250 Nm w zakresie 1500 – 3500 obr/min. |
| Olej silnikowy | 0W-20. |
| Pojemność układu smarowania przy wymianie oleju silnikowego | ok. 4,3 l. |
| Rodzaj | na przednie koła. |
| Skrzynia biegów | automatyczna dwusprzęgłowa 7-biegowa. |
| Przyspieszenie od 0 do 50 km/h - dane pomiarowe | 3,26 s. |
| Przyspieszenie od 0 do 100 km/h - dane producenta | 8,20 s. |
| Przyspieszenie od 0 do 100 km/h - dane pomiarowe | 8,21 s. |
| Przyspieszenie od 0 do 140 km/h - dane pomiarowe | 15,36 s. |
| Przyspieszenie od 80 do 120 km/h - dane pomiarowe | 5,50 s. |
| Prędkość maksymalna - dane producenta | 220 km/h. |
| W cyklu niskim WLTP (jazda miejska) | 7,3 l/100 km. |
| W cyklu mieszanym WLTP | 5,4 l/100 km. |
| W cyklu wysokim WLTP (jazda pozamiejska) | 4,6 l/100 km. |
| Przy 50 km/h na 5 biegu - dane pomiarowe | 4,3 l/100 km. |
| Przy 90 km/h na 7 biegu - dane pomiarowe | 5,0 l/100 km. |
| Przy 120 km/h na 7 biegu - dane pomiarowe | 6,5 l/100 km. |
| Średnie na trasie pomiarowej* | 6,0 l/100 km. |
| Średnie w teście na całym dystansie 1310 km | 6,7 l/100 km. |
| Pojemność zbiornika paliwa | 50 l. |
| Zasięg według średniego zużycia paliwa na trasie pomiarowej | 833 km. |
| Emisja CO2 w cyklu mieszanym WLTP | 121 g/km. |
| Norma emisji spalin | Euro 6. |
| Na postoju - dane pomiarowe | 45,1 dB. |
| Przy 90 km/h - dane pomiarowe | 69,5 dB. |
| Przy 120 km/h - dane pomiarowe | 72,6 dB. |
| Przy 140 km/h - dane pomiarowe | 75,5 dB. |
| Zawieszenie przednie | kolumny McPhersona z amortyzatorami gazowo-olejowymi, wahacze poprzeczne, stabilizator. |
| Zawieszenie tylne | belka skrętna, sprężyny śrubowe, amortyzatory gazowo-olejowe, stabilizator. |
| Przekładnia kierownicza | zębatkowa, wspomaganie elektromechaniczne. |
| Marka i model opon egzemplarza testowanego | Semperit SPEED-GRIP 5. |
| Rozmiar opon przednich i tylnych | 205/50 R17 93V. |
| Koło zapasowe | w standardzie pełnowymiarowe koło stalowe z oponą Hankook Kinergy eco2 w rozmiarze 195/65 R15. |
| Zalecane ciśnienie w oponach przedniej osi przy standardowym obciążeniu | 2,3 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponach tylnej osi przy standardowym obciążeniu | 2,3 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponach przedniej osi przy maksymalnym obciążeniu | 2,7 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponach tylnej osi przy maksymalnym obciążeniu | 3,1 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponie koła zapasowego | 3,3 bar. |
| Oś przednia | tarcze wentylowane. |
| Oś tylna | tarcze lite. |
| Droga hamowania od 100 do 0 km/h - dane pomiarowe* | 43 m. |
| Rodzaj czynnika chłodzącego | R-1234yf. |
| Pojemność układu | 430 g. |
| Rodzaj nadwozia | samonośne, ocynkowane. |
| Grubość powłoki lakierowej poszycia zewnętrznego - egzemplarz testowany | od 80 do 160 mikrometrów. |
| Grubość powłoki lakierowej wnęk, słupków, progów, wewnętrznych stron drzwi i pokryw - egzemplarz testowany | od 80 do 140 mikrometrów. |
| Grubość powłoki lakierowej podłogi bagażnika i komory silnika - egzemplarz testowany | od 20 do 80 mikrometrów. |
| Homologacja | 5-osobowa. |
| Długość | 4365 mm. |
| Szerokość bez lusterek zewnętrznych | 1793 mm. |
| Szerokość z rozłożonymi lusterkami zewnętrznymi | 1988 mm. |
| Wysokość | 1471 mm. |
| Zwis przedni | 844 mm. |
| Zwis tylny | 872 mm. |
| Kąt natarcia | 14,0 stopni. |
| Kąt zejścia | 14,6 stopnia. |
| Prześwit | 149 mm. |
| Rozstaw osi | 2649 mm. |
| Rozstaw kół przednich | 1531 mm. |
| Rozstaw kół tylnych | 1516 mm. |
| Średnica zawracania | 10,2 m. |
| Pojemność bagażnika | od 467 do 1410 litrów. |
| Długość przestrzeni bagażowej przy rozłożonej kanapie tylnej | 880 mm. |
| Szerokość przestrzeni bagażowej | 1001 mm. |
| Szerokość wnętrza z przodu | 1439 mm. |
| Szerokość wnętrza z tyłu | 1425 mm. |
| Wysokość wnętrza od siedziska przedniego fotela do dachu | 1031 mm. |
| Wysokość wnętrza od siedziska tylnej kanapy do dachu | 982 mm. |
| Masa własna bez kierowcy | 1232 kg. |
| Ładowność | 499 kg. |
| Dopuszczalna masa całkowita | 1731 kg. |
| Dopuszczalna masa zespołu pojazdów | 2981 kg. |
| Dopuszczalna masa przyczepy z hamulcem | 1250 kg. |
| Dopuszczalna masa przyczepy bez hamulca | 630 kg. |
| Dopuszczalny nacisk na hak holowniczy | 75 kg. |
| Dopuszczalne obciążenie dachu | 75 kg. |
Materiał zawiera linki afiliacyjne.
Więcej informacji na temat Skody Scala 1.5 TSI Edition 130:

Poniższe informacje są aktualne na dzień ich publikacji i mogą nie uwzględniać promocji stosowanych przez importera/dealera.
| Wymiana oleju silnikowego | według wskazań komputera pokładowego, nie rzadziej niż co 30 000 km lub co 2 lata. |
| Przegląd okresowy | według wskazań komputera pokładowego, nie rzadziej niż co 30 000 km lub co 2 lata. |
| Przegląd powłoki lakierowej | podczas każdego przeglądu okresowego. |
Interwały serwisowe mogą różnić się w zależności od zastosowanego w danym egzemplarzu samochodu wariantu wykonywania przeglądów:
| 1 przegląd + 1 wymiana oleju silnikowego | 1099 zł brutto. |
| 1 przegląd + 2 wymiany oleju silnikowego | 1799 zł brutto. |
| 2 przeglądy + 2 wymiany oleju silnikowego | 3399 zł brutto. |
| Na podzespoły | 3 lata/60 000 km, z czego pierwsze 2 lata bez limitu kilometrów. |
| Na powłokę lakierową i korozję powierzchniową | 3 lata bez limitu kilometrów. |
| Na perforację korozyjną | 12 lat bez limitu kilometrów. |
| Rozszerzenie do 120 000 km | 450 zł brutto. |
| Rozszerzenie o dodatkowy rok, do przebiegu 80 000 km | 550 zł brutto. |
| Rozszerzenie o dodatkowy rok, do przebiegu 160 000 km | 1250 zł brutto. |
| Rozszerzenie o dodatkowe 2 lata, do przebiegu 100 000 km | 990 zł brutto. |
| Rozszerzenie o dodatkowe 2 lata, do przebiegu 150 000 km | 1700 zł brutto. |
| Gwarancja Mobilności | 0 zł, pod warunkiem wykonywania przeglądów okresowych w ASO. |
| Program serwisowy Twoja Flota dla klientów flotowych | 0 zł za przystąpienie do programu, warunkiem jest użytkowanie co najmniej 5 samochodów Grupy Volkswagena. |
Więcej informacji można znaleźć na oficjalnej stronie importera: www.skoda-auto.pl.
Więcej informacji na temat Skody Scala 1.5 TSI Edition 130:

Wartość rezydualna to określenie prognozowanej – w tym przypadku wyrażonej w procentach – wartości, jaką dany pojazd powinien przedstawiać po danym przebiegu i okresie eksploatacji.
| Okres w miesiącach/Przebieg w kilometrach | Wartość rezydualna |
|---|---|
| 12/30 000 | 77,4% |
| 24/60 000 | 67,3% |
| 36/90 000 | 59,0% |
| 48/120 000 | 52,2% |
| 60/150 000 | 46,6% |
Więcej informacji na temat Skody Scala 1.5 TSI Edition 130:
Ten sam model samochodu w innej konfiguracji napędowo-wyposażeniowej może pozostawić kierowcę z mocno odmiennymi wrażeniami zza kierownicy. I chociaż takie stwierdzenie nie jest żadnym odkryciem, to jednak w przypadku Skody Elroq zastanawia.

Niby nic się nie zmienia, ale to tylko pozory. Nawet szary lakier, mimo że w innym odcieniu i metalizowanym wykończeniu, jest jednak podobny. Od razu widać mniejsze felgi i… to tyle. Dwie testowane po sobie Skody Elroq pozostawiły mnie z ciekawymi wnioskami. Bezpośrednia przesiadka z lewego fotela wersji 85 na lewy fotel odmiany 60 w teorii powinna być co najwyżej mało odczuwalna, tymczasem znalazłem się jakby w innym aucie. Nawet dzisiejsza elektryczna motoryzacja w popularnym wydaniu potrafi zadziwić, o co bym jej zwyczajnie nie podejrzewał.

Skoda Elroq, pokazana światu pod koniec 2024 roku, doczekała się obecnie kilku wersji napędowych i wyposażeniowych. Jeśli doliczymy do tego kilka odmian wykończenia wnętrza, możliwych do wyboru na etapie konfigurowania konkretnego egzemplarza, robi się całkiem dużo kombinacji do uzyskania. To zawsze należy oceniać pozytywnie – dawanie klientowi wyboru nigdy nie powinno spotykać się z narzekaniem. Są oczywiście – także na polskim rynku – marki samochodowe, które nie prowadzą takiej polityki sprzedażowej i często pozwalają na decyzję jedynie odnośnie koloru nadwozia, Skoda jednak nigdy do takich nie należała. Czesi mają dosyć bogaty konfigurator na stronie internetowej i dzięki temu każdy może stworzyć auto pod swój gust. Elroqa da się kupić w wersjach 50, 60, testowanej wcześniej 85 i 85x (z napędem 4×4), a na okrasę, żeby zaspokoić potrzeby także dynamicznych, „zelektryfikowanych” kierowców, także w topowej wersji RS. Przedział mocy zawiera się w liczbach od 170 do 340 KM i jeśli rozpatrujemy Elroqa jako elektrycznego, „duchowego” następcę modeli Scala czy Octavia, nie ma tu rozczarowania, a jest nawet pewnego rodzaju rozpasanie.


Auto jest bardzo duże w środku, jeśli odniesiemy tę przestrzeń do wymiarów zewnętrznych. Te są następujące: długość 4488 mm, szerokość bez lusterek 1884 mm i wysokość 1654 mm. Producent klasyfikuje ten model jako kompaktowego SUV-a, dlatego zamiast wymienionych wcześniej Scali i Octavii zapewne chciałby, abym przywołał w tym miejscu Skodę Karoq i to ją wskazał jako samochód, którego docelowo Elroq i jego następcy mają zastąpić, ale ja konsekwentnie nie zgadzam się na określanie Elroqa mianem auta typu SUV. Nic to, że fabrycznie ma opony Hankook przeznaczone do elektrycznych aut z napędem 4×4. Nic to, że dodatki nadwozia w postaci plastików okalających błotniki czy osłaniających dolne partie drzwi przywołują na myśl auta terenowe. To wszystko są zabiegi stylistyczno-marketingowe, chociaż ostatnio Elroq pojawił się na świecie w wersji z napędem obydwu osi – w momencie debiutu było to auto wyłącznie tylnonapędowe.
Wracając do przestronności wnętrza, Skoda tak już ma, że którego swojego modelu się nie dotknie, robi z niego samochód z pojemną kabiną. Tak jest w przypadku dużego Superba, tak było w przypadku małego Citigo, tak jest też i tutaj. Szczególne zalety wnętrza Elroqa ujawniają się szybko w tylnej części przestrzeni pasażerskiej. Jako auto elektryczne, Elroq ma płaską podłogę, pozbawiony jest więc tunelu środkowego, który normalnie w aucie tylnonapędowym wystawałby z podłogi. Tutaj jest inaczej. Co prawda środkowe miejsce na tylnej kanapie niekoniecznie zawsze musi być super wygodne, ponieważ podłoga przed nim może być zajęta przez demontowalny, dosyć duży schowek – to nowy pomysł Skody na kolejną formę rozwiązania w stylu Simply Clever. Schowków, skrytek, zagłębień, kieszeni, siatek i haczyków jest tu sporo więcej, upstrzone są nimi cała kabina i bagażnik. Jeżeli poszukamy na rynku producenta, który tak dużą rolę przykłada do tego typu rozwiązań, uprzyjemniających korzystanie z auta wszystkim podróżnym, może być trudno o sukces takich poszukiwań. To należy Skodzie uczciwie oddać.
Umieszczony na tylnej osi silnik synchroniczny, napędzając tylne koła, mógłby zapewne dzięki maksymalnemu momentowi obrotowemu równemu 310 Nm wprawiać je od czasu do czasu w szybki ruch przy małej prędkości jazdy – czytaj – auto mogłoby „palić gumę”, aczkolwiek w rodzinnym samochodzie elektrycznym takie zabawy jakoś nie przystoją…
Naprawdę wygodne są przednie fotele, niewiele stara się im ustępować tylna kanapa. Twardość obić tapicerskich obydwu rzędów siedzeń sprzyja długim podróżom, jest zwyczajnie dobrym rozwiązaniem dla osób mających problemy z kręgosłupem. Elektrycznie sterowany fotel kierowcy z funkcją masażu i pamięcią dwóch ustawień jest elementem bardzo rozbudowanego, opcjonalnego pakietu Advanced, wycenionego przez Skodę na aż 27 350 złotych. Co dokładnie zawiera ten pakiet i czy jest wart takich pieniędzy, sprawdzić można w pliku podsumowującym konfigurację testowanego egzemplarza, umieszczonym na dole tego materiału. Prawdą bezsporną jest natomiast fakt, że gdyby go na pokładzie Elroqa zabrakło, nie byłby to po prostu ten sam samochód. Pewne elementy potrafią go mocno odmienić i skłonić kierowcę do głębokiego sięgnięcia do kieszeni. Inna sprawa, że przy cenie podstawowej modelu 60, wynoszącej 161 450 złotych, kilka rzeczy dostępnych jako opcja powinno być jednak seryjnych. Co warte podkreślenia, w cenniku widnieje jeszcze droższa lista wyposażenia, skompletowana w jednym pakiecie Maxx, kosztującym trochę kosmiczne 32 450 złotych, ale są też dostępne tańsze pakiety zgrupowane przez producenta pod hasłem Komfort, których ceny rozpoczynają się od kwoty 5600 złotych. Czemu w ogóle służyć ma to grupowanie pojedynczych opcji? To proste – taka produkcja samochodów jest tańsza, marżowo również lepiej wygląda w tabelkach, stąd coraz częściej będziemy mieli do czynienia z sytuacjami, gdzie pewne decyzje zakupowe będą nam w motoryzacji zwyczajnie narzucane.

Z jednym zabiegiem Skoda jednak moim zdaniem nie do końca trafiła. Adaptacyjne amortyzatory DCC, jak się okazało w Elroqu rzeczywiście potrzebne, nawet w najdroższym Pakiecie Maxx nie są zawarte. Aby je mieć, trzeba wydać dodatkowo jeszcze 5600 złotych na Pakiet Driver. Oczywiście – można wybrać tylko ten ostatni i nic więcej, bo tak też się da, ale jeśli chcesz mieć bardzo bogato wyposażony egzemplarz i wybierasz opcje za ponad 32 000 złotych, a na koniec okazuje się, że i tak nie masz jeszcze w tej cenie potrzebnego tutaj adaptacyjnego zawieszenia… Nie każdy to zrozumie. Jest to kwestia w tym aucie dosyć istotna, ponieważ ze standardowym układem jezdnym Elroq jest naprawdę inny w prowadzeniu. Przede wszystkim zmienia się twardość tłumienia nierówności na zauważalnie bardziej, a miejscami na zbyt zdecydowaną. Nie jest tak, że samochód staje się niekomfortowy, ale tego przyjemnego odizolowania od wyboistej nawierzchni, które zapewniał testowany wcześniej egzemplarz wyposażony w amortyzatory o zmiennej sile tłumienia, tutaj zwyczajnie nie da się uświadczyć. Dodatkowo, na większych poprzecznych nierównościach zwykłe zawieszenie potrafi zachować się głośniej, co przy cichości pracy układu DCC także mocno rzuca się w uszy. Seryjny układ jezdny ma też tę cechę, że nie radzi sobie tak dobrze z masą samochodu. Ważący 1986 kilogramów testowany egzemplarz odmiany 60 jest o 147 kilogramów lżejszy od wcześniej prezentowanej wersji 85, ale różnica ta nie jest znacząca – to wciąż bardzo ciężki samochód. W tym miejscu można zrozumieć Skodę, że tak właśnie zestroiła standardowy układ jezdny Elroqa – nad taką masą w zakrętach trzeba jakoś zapanować, co ułatwiają twardsze nastawy. Chyba właśnie dzięki temu ciężka Skoda wcale nie prowadzi się źle, nie pozwala odczuwać „przelewającej się” między kołami masy i w zestawieniu z naprawdę przyzwoitym układem kierowniczym potrafi dać kierowcy jakąś przyjemność z jazdy.

Jeśli zaś chodzi o osiągi, tej frajdy będzie już mniej. W porządku – ktoś powie – jak na tak ciężki samochód o mocy 204 KM, przyspieszenia i tak są zadowalające, a ja się z tym stwierdzeniem w pełni zgodzę. Uczciwie trudno byłoby wymagać od Elroqa więcej. Dane techniczne podają rezultat przyspieszenia od 0 do 100 km/h wynoszący dokładnie 8,0 s, co jest wynikiem o 1,4 s gorszym od mocniejszej o 82 KM odmiany 85. Prędkość maksymalna wynosi zaś skromne 160 km/h, aczkolwiek nie oszukujmy się – szybka jazda autostradowa nie jest przeznaczeniem popularnych samochodów na prąd. Reakcja na mocne wciśnięcie prawego pedału jest taka, jaka być powinna, czyli natychmiastowa. Umieszczony na tylnej osi silnik synchroniczny, napędzając tylne koła, mógłby zapewne dzięki maksymalnemu momentowi obrotowemu równemu 310 Nm wprawiać je od czasu do czasu w szybki ruch przy małej prędkości jazdy – czytaj – auto mogłoby „palić gumę”, aczkolwiek w rodzinnym samochodzie elektrycznym takie zabawy jakoś nie przystoją… Lepiej popatrzeć raczej na to, co oferuje bagażnik.


Tutaj rozczarowania nie ma, chociaż jako że to Skoda, dodatkowo wizualnie całkiem spora, człowiek jakoś podświadomie nastawia się na nie wiadomo jakie wartości. Tymczasem przecież pojemność od 470 do 1580 litrów, mimo że nie rekordowa, jest przecież naprawdę spora. Na bocznych, nieosłoniętych materiałem ścianach kufra, mamy ciekawie pomyślane schowki, jest podwieszana siatka pod półką, są praktyczne zagłębienia pod podłogą na wyposażenie obowiązkowe, zestaw naprawczy i przewody do ładowania. A jeśli już o nich mowa, Skoda pozwala zakupić za 3050 złotych kabel z opcją ładowania poprzez gniazdo 400 V, ale nie to jest tak ważne. Aby mieć możliwość podładowania samochodu poprzez domowe gniazdko 230V, również trzeba ten opcjonalny przewód dokupić. Ktoś w tym miejscu powie, że i tak należy traktować to jako rozwiązanie awaryjne, ponieważ ładowanie z gniazdka akumulatora o pojemności użytkowej 59 kWh trwałoby aż około 30 godzin, aczkolwiek warto takie awaryjne możliwości mieć. Standardowa dla tego typu samochodów procedura ładowania z szybkich ładowarek pozwala zasilać Skodę mocą maksymalnie 165 kW prądu stałego, a przy korzystaniu z domowej ładowarki o mocy 11 kW, baterię auta uzupełnimy w około 6,5 godziny. Być może jestem wybredny, aczkolwiek nie zadowala mnie zasięg testowanej wersji. Pomiary na ustandaryzowanej trasie testowej wykazały, że zużycie energii jest niskie i wynosi średnio 14,5 kWh/100 km w warunkach droga ekspresowa/lokalna/jazda w mieście, co daje zasięg rzędu 407 kilometrów. Jednym z elementów wspomnianego Pakietu Driver jest trójramienna sportowa kierownica z manetkami do regulacji stopnia rekuperacji, której brak dał się mocno odczuć w testowanym Elroqu. Pozbawiony tego ułatwienia kierowca nie jest w stanie w łatwy sposób sterować odzyskiem energii, co w aucie elektrycznym jest wadą. Oczywiście, można włączyć regeneracyjny tryb B niewielką dźwigienką na konsoli środkowej, będącą narzędziem do obsługi trybów jazdy w przód i w tył (auto nie ma typowej skrzyni biegów) i w ten sposób uzyskać zadowalającą rekuperację, ale nie zastąpi to świetnego i intuicyjnego rozwiązania w formie przełączników przy kierownicy.
Jednym z elementów wspomnianego Pakietu Driver jest trójramienna sportowa kierownica z manetkami do regulacji stopnia rekuperacji, której brak dał się mocno odczuć w testowanym Elroqu. Pozbawiony tego ułatwienia kierowca nie jest w stanie w łatwy sposób sterować odzyskiem energii, co w aucie elektrycznym jest wadą.
Pewnej zmiany przyzwyczajeń wymaga wnętrze. Od Skody należy oczekiwać swoistego standardu praktyczności i jest on tutaj zachowany – o czym już wspominałem – jednak kabina Elroqa niesie ze sobą pewien powiew świeżości, który nie każdemu koniecznie się spodoba. Wykończony w stylu zwanym przez producenta Design Selection Loft za 4050 złotych egzemplarz testowany może nie robi takiego wrażenia, jakie sprawiała wcześniej prezentowana odmiana 85, ale jest to w zasadzie kwestia indywidualnych upodobań. Obiektywne cechy można jednak łatwo przywołać. Po zajęciu miejsca we wnętrzu od razu zauważa się nietypowo mały wyświetlacz zegarów z przekątną 5,3 cala i duży – szczególnie na jego tle – ekran centralny o przekątnej 13 cali. Skoda nie jest już marką, której samochody można obsługiwać niezwykle łatwo i intuicyjnie, a gdy już wmówiono nam, że chcemy ekranów dotykowych, bo to nowocześniejsze i bardziej efektowne rozwiązanie, trudno mieć pretensje do producenta o to, że ten trend wykorzystuje. Tańsze w produkcji wyświetlacze zamiast fizycznych przycisków nigdy nie będą obiektywnie bezpieczniejszym rozwiązaniem, nie da się przecież obsłużyć ich bez patrzenia na nie. Z łatwością przywołuję tu w pamięci taką pierwszą z brzegu Skodę Octavię 3 generacji, gdzie bez odrywania choćby na moment wzroku od jezdni uruchamiałem nawiew w kabinie czy zmieniałem nastawy temperatury – w Elroqu nie ma na to szans. Pewną rekompensatą z tego tytułu jest natomiast sama jakość multimediów, które naprawdę nie pozostawiają przestrzeni do narzekania. System działa szybko i bez zacięć, grafika jest czytelna, a menu logicznie poukładane. Da się pewne rzeczy łatwo dostosować pod swoje wymagania. Opcji jest naprawdę bardzo dużo, aczkolwiek architektura multimediów sprawia, że system nie przytłacza. Pod centralnymi nawiewami zachowano zapoczątkowany w Octavii 4 generacji rząd kilku fizycznych przycisków, między innymi do wywoływania menu klimatyzacji, zmiany trybów jazdy czy włączania świateł awaryjnych – dobrze, że to rozwiązanie pozostało.

Konsola centralna została niejako zawieszona w powietrzu, ponieważ pod nią umieszczono dużą półkę. Nie odbiło się to na jakości wykonania – mimo tego, że konsola nie jest podparta tak solidnie, jak w tradycyjnym rozwiązaniu, nic tu nie trzeszczy. Z powodu tego, że auto nie ma klasycznej skrzyni biegów, łatwiej było uzasadnić umieszczenie tylko małego kontrolera do zmiany trybów jazdy w przód/tył – o czym już wspominałem. Zostało więcej miejsca, które projektanci dobrze wykorzystali. Wokół tego małego dżojstika pozostało sporo wolnego miejsca do zagospodarowania, co skutecznie uczyniono, przeznaczając je na zagłębienia na napoje czy mniejsze przedmioty.

W odróżnieniu od testowanej wcześniej wersji 85, w Skodzie Elroq 60 znajduję więcej minusów, jednak nie dotyczą one w zasadzie samego napędu. Wiele na korzyść tego auta zdziałać może już tylko opcjonalny układ DCC, czyniący z niego naprawdę bardzo dobrze jeżdżący samochód. Mniejszy aż o 159 kilometrów zasięg, wynikający z rzeczywistych pomiarów zużycia energii przez obydwa auta, także nie jest oczywiście bez znaczenia, nawet jeśli nie planujemy dalekich podróży. Gorsze osiągi przyjąć należy jako oczywistą oczywistość, na szczęście niedającą się mocno odczuć, ponieważ słabsza odmiana jeździ sprawnie. Łapiąc nieco więcej dystansu do tego auta, można nie tylko zrezygnować z droższej o wyjściowo 31 750 złotych wersji 85, ale nawet pozostać przy podstawowej, oznaczonej jako 50, kosztującej o 11 550 złotych mniej. Do miasta takie auto w zupełności wystarczy.

Cena modelu w najtańszej specyfikacji 50: od 149 900 zł.
Cena modelu w wersji testowanej 60: od 161 450 zł.
Cena egzemplarza testowanego: 210 400 zł.
Prognozowana utrata wartości po 3 latach/90 000 kilometrów wynosi 48,7%.
Tekst i zdjęcia: Arkadiusz Kucharski

| Typ | synchroniczny. |
| Umieszczenie | na tylnej osi. |
| Moc maksymalna | 150 kW (204 KM). |
| Maksymalny moment obrotowy | 310 Nm. |
| Rodzaj | litowo-jonowy, 9-modułowy, chłodzony cieczą, podgrzewany. |
| Umieszczenie | w podłodze. |
| Pojemność brutto (nominalna) | 63,0 kWh. |
| Pojemność netto (użytkowa) | 59,0 kWh. |
| Maksymalna moc ładowania prądem stałym (DC) | 165 kW. |
| Czas ładowania od 10 do 80% prądem stałym z mocą maksymalną | około 24 m. |
| Czas ładowania od 0 do 100% prądem zmiennym 11 kW | około 6 h 30 m. |
| Rodzaj | na tylne koła. |
| Skrzynia biegów | 1-stopniowa przekładnia redukcyjna. |
| Przyspieszenie od 0 do 100 km/h | 8,0 s. |
| Prędkość maksymalna | 160 km/h. |
| W cyklu mieszanym WLTP | 16,2 kWh. |
| Średnie na trasie pomiarowej* | 14,5 kWh. |
| Średnie w teście na dystansie 647 km | 14,2 kWh. |
| Zasięg w cyklu miejskim według danych producenta | 536 km. |
| Zasięg w cyklu mieszanym według danych producenta | 419 km. |
| Zasięg według średniego zużycia energii na trasie pomiarowej | 407 km. |


| Zawieszenie przednie | kolumny McPhersona z amortyzatorami gazowo-olejowymi, wahacze poprzeczne, stabilizator. |
| Zawieszenie tylne | wielowahaczowe, amortyzatory gazowo-olejowe, sprężyny śrubowe, stabilizator. |
| Przekładnia kierownicza | zębatkowa, wspomaganie elektryczne. |
| Rodzaj opon egzemplarza testowanego | letnie. |
| Marka i model opon egzemplarza testowanego | Hankook Ventus S1 evo3 ev. |
| Rozmiar opon przednich i tylnych | 235/55 R19 101T. |
| Koło zapasowe | brak, w standardzie zestaw naprawczy. |
| Zalecane ciśnienie w oponach przedniej osi przy standardowym obciążeniu | 2,7 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponach przedniej osi przy maksymalnym obciążeniu | 2,7 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponach tylnej osi przy standardowym obciążeniu | 2,7 bar. |
| Zalecane ciśnienie w oponach przedniej osi przy maksymalnym obciążeniu | 3,3 bar. |
| Oś przednia | tarcze wentylowane. |
| Oś tylna | bębny. |
| Rodzaj czynnika chłodzącego | R-744. |
| Pojemność układu | 470 g. |
| Rodzaj | samonośne. |
| Homologacja | 5-osobowa. |
| Długość | 4488 mm. |
| Szerokość bez lusterek zewnętrznych | 1884 mm. |
| Szerokość z rozłożonymi lusterkami zewnętrznymi | 2148 mm. |
| Wysokość | 1654 mm. |
| Rozstaw osi | 2770 mm. |
| Rozstaw kół przednich | 1597 mm. |
| Rozstaw kół tylnych | 1569 mm. |
| Średnica zawracania | 9,3 m. |
| Wysokość wnętrza od siedziska przedniego fotela do dachu | 1056 mm. |
| Wysokość wnętrza od siedziska tylnej kanapy do dachu | 990 mm. |
| Szerokość wnętrza z przodu | 1506 mm. |
| Szerokość wnętrza z tyłu | 1488 mm. |
| Pojemność bagażnika min/max | 470/1580 l. |
| Długość przestrzeni bagażowej przy rozłożonej kanapie tylnej | 880 mm. |
| Szerokość przestrzeni bagażowej | 1001 mm. |
| Masa własna bez kierowcy | 1986 kg. |
| Ładowność | 471 kg. |
| Dopuszczalna masa całkowita | 2457 kg. |
| Dopuszczalna masa przyczepy z hamulcem | 1000 kg. |
| Dopuszczalna masa przyczepy bez hamulca | 750 kg. |
| Dopuszczalna masa całkowita zespołu pojazdów | 3457 kg. |
| Dopuszczalny nacisk na hak holowniczy | 75 kg. |
| Dopuszczalne obciążenie dachu | 75 kg. |
Ten materiał zawiera linki afiliacyjne.
Więcej informacji o Skodzie Elroq 85:

Poniższe informacje są aktualne na dzień ich publikacji i mogą nie uwzględniać promocji stosowanych przez importera/dealera.
| Przegląd okresowy | bezpłatny pierwszy przegląd po 2 latach, niezależnie od przebiegu. Kolejne płatne przeglądy według wskazań komputera pokładowego. |
| Przegląd powłoki lakierowej | podczas każdego przeglądu okresowego. |
| Na podzespoły | 4 lata/80 000 km, z czego pierwsze 2 lata bez limitu km. |
| Na akumulator wysokonapięciowy | 8 lat/160 000 km. |
| Na powłokę lakierową i korozję powierzchniową | 3 lata bez limitu km. |
| Na perforację korozyjną | 12 lat bez limitu km. |
| Dodatkowy rok/100 000 km | 1500 zł brutto. |
| Dodatkowy rok/150 000 km | 3100 zł brutto. |
| Gwarancja Mobilności | 0 zł, pod warunkiem wykonywania przeglądów okresowych w ASO. |
| Program serwisowy Twoja Flota dla klientów flotowych | 0 zł za przystąpienie do programu, warunkiem jest użytkowanie co najmniej 5 samochodów Grupy Volkswagena. |
Więcej informacji można znaleźć na oficjalnej stronie importera: www.skoda-auto.pl.
Więcej informacji na temat Skody Elroq 60:

Wartość rezydualna to określenie prognozowanej – w tym przypadku wyrażonej w procentach – wartości, jaką dany pojazd powinien przedstawiać po danym przebiegu i okresie eksploatacji.
| Okres w miesiącach/Przebieg w kilometrach | Wartość rezydualna |
|---|---|
| 12/30 000 | 72,9% |
| 24/60 000 | 60,1% |
| 36/90 000 | 51,3% |
| 48/120 000 | 44,2% |
| 60/150 000 | 38,4% |
Więcej informacji na temat Skody Elroq 60: